Nazywam się Zbigniew Kękuś.
Mam 48 lat. Wyższe wykształcenie. W latach 1982-1992r., skorzystawszy ze złożonej mi natychmiast po ukończeniu studiów przez władze Uczelni oferty, pracowałem na Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Prowadziłem zajęcia dydaktyczne ze studentami, uczestniczyłem w realizacji prac badawczo-rozwojowych, uzyskałem tytuł doktora nauk ekonomicznych. W 1992 r. ze względu na niskie zarobki i potrzebę utrzymania 4-o osobowej rodziny zrezygnowałem z pracy na Akademii i od tego czasu pracuję, zajmując kierownicze i dyrektorskie stanowiska, w polskich przedstawicielstwach międzynarodowych korporacji.
W czerwcu 1997 roku złożyłem w Sądzie Okręgowym w Krakowie, Wydział XI Cywilny-Rodzinny pozew o rozwód /sygn. akt XI CR 603/04/. Moi dwaj synowie mieli wtedy 7 i 10 lat.
Miałem prawo oczekiwać, że Sąd w jego towarzyszących sprawie postanowieniach kierował się będzie przede wszystkim dobrem małoletnich dzieci, podporządkowując się Ustawie, ratyfikowanej przez Polskę Konwencji o Prawach Dziecka i jej artykułowi 3, tj.:
„We wszelkich decyzjach, które dotyczą dzieci, podejmowanych przez publiczne lub prywatne instytucje opieki społecznej, sądy, władze administracyjne lub organy ustawodawcze, podstawową sprawą będzie zabezpieczenie nadrzędnego interesu dziecka”
Sąd w jego dla mnie i moich synów łaskawości wyraził zgodę na moje spotkania z nimi wyłącznie w co drugi weekend miesiąca. Poza tym otrzymałem przyzwolenie na spędzanie z synami jednego tygodnia ferii zimowych i trzech tygodnie wakacji.
W 2000 roku moja żona, ja oraz nasi synowie poddani zostaliśmy badaniom prowadzonym przez Rodzinny Ośrodek Diagnostyczno-Konsultacyjny w Krakowie.
Niezwykle przychylne mej żonie, oskarżające mnie przed Sądem, że ich zdaniem ja, opisując mej żony zachowania wobec mnie i naszych dzieci przekazałem im nieprawdę, biegłe tego Ośrodka, pedagog i psycholog przedstawiły jednak bardzo pozytywne o mnie opinie:
„Dzieci powinny mieć jak najszerszy kontakt z ojcem co jest zawarte w opinii (...). Troska o dzieci została zweryfikowana przez badania psychologiczne i dzieci ujawniły, że ojciec jest troskliwy i opiekuńczy i zaangażowany w sprawy dzieci”
„Nie widziałyśmy przeciwwskazań do ograniczania kontaktów ojca z dziećmi a wręcz przeciwnie uważałyśmy że kontakty powinny być nieskrępowane i nieograniczone. Skoro nie ma przeciwwskazań to jest to korzystne dla prawidłowego rozwoju dzieci”.
Zeznania biegłej Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego w Krakowie, pedagoga, p. D. Kurdziel (Akta Sprawy XI CR 603/04, s. 257, 258, podkreślenie moje – ZKE).
Cieszyłem się, przewidując, że pozytywne opinie o mnie biegłych spowodują zmianę stanowiska Sądu wobec moich kontaktów z synami.
Niestety. Sąd te opinie zupełnie zignorował.
Przy zdecydowanym sprzeciwie mej żony oraz jej Pełnomocnika, Pani mec. Wiesławy Zoll dla mych próśb o rozszerzenie mych kontaktów z dziećmi, Sąd konsekwentnie lekceważył składane przeze mnie w tej sprawie wnioski.
SSO Ewa Hańderek, a po niej SSR A. Wasilewska-Kawałek przez niemal rok nie rozpatrywały nawet mego, wspartego zaświadczeniami lekarskimi, potwierdzającymi choroby dziecka, wniosku o wyrażenie zgody, abym mógł zabierać chorego na skoliozę i lordozę, wtedy 13-o letniego syna na nakazane przez jego lekarza zajęcia rehabilitacyjne.
W akcie zemsty na mnie za złożoną na nią w sprawie lekceważenia zdrowia mojego syna skargę do Prezesa Sądu Okręgowego w Krakowie, SSR A. Wasilewska-Kawałek nie wyraziła zgody nawet na moje najkrótsze choćby spotkanie z synami w wigilię Świąt Bożego Narodzenia oraz zażądała ode mnie – nie przedstawiając jakiegokolwiek uzasadnienia dla jej żądania, ani jego podstawy prawnej – abym się poddał badaniu psychiatrycznemu.
Przez kolejnych kilka lat trwania postępowania Sąd lekceważył moich dzieci i moje prawa, oczywiście i rażąco obrażając przepisy Konstytucji RP Konwencji o Prawach Dziecka oraz Kodeksu Postępowania Cywilnego moją, ojca rolę w wychowywaniu dorastających dzieci ograniczając do, przede wszystkim dostarczania pieniędzy dla mej żony.
Z kilkunastomiesięcznymi przerwami Sąd podnosił płacone przeze mnie alimenty o 50 /pięćdziesiąt/ i 80 /osiemdziesiąt/ procent. Wskazać należy, że inflacja była wtedy na poziomie … kilku procent r/r i podobne jej zmianom były podwyżki moich wynagrodzeń.
Gdy otrzymując bardzo wysokie ode mnie alimenty oraz znaczne, ogromne wręcz pozaalimentacyjne wsparcie w kosztach utrzymania naszych synów, moja żona, zażądała kolejnej kilkudziesięcioprocentowej podwyżki alimentów, skarżąc się na jej sięgające 10.000 /dziesięć tysięcy/ zł zadłużenie mój Pełnomocnik spytał ją podczas jednej z rozpraw:
Protokół z rozprawy 21 maja, 2003 r., s. 14, cytat: „W jaki sposób wydatkuje alimenty, tak wysokie, że wpada w długi?”
Prowadząca rozprawę SSR Izabela Strózik … wybawiła moją żonę z kłopotu kategorycznie stwierdzając: Protokół z rozprawy 21 maja, 2003 r., s. 14, cytat: „Sąd postanowił uchylić pytanie.
Po latach obrazy przez sędziny Sądu Okręgowego w Krakowie moich dzieci i moich praw obywatelskich, po m.in. znęcaniu się wręcz przez SSR A. Wasilewską-Kawałek nad moim chorym dzieckiem, w listopadzie 2005 r. otrzymałem Wezwanie z Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód do stawiennictwa jako podejrzany o popełnienie przestępstwa znieważenia funkcjonariusza publicznego /art. 226 § 1 kk/.
Postępowanie – do sygn. akt 1 Ds. 39/06/S/ - prowadzi Prokurator Radosława Ridan.
Pani Prokurator przez wiele miesięcy ukrywała przede mną informacje nie tylko o tym, kto złożył zawiadomienie o popełnieniu przeze mnie przestępstwa, ale także o wszystkich przestępstwach o jakie jestem podejrzewany.
Po kilku miesiącach, z sukcesywnie przesyłanych mi przez Prokurator R. Ridan postanowień dowiedziałem się, że:
Fakt, że zawiadomienie o popełnieniu przestępstw przez stronę postępowania prowadzonego przez zarządzany przez nią Sąd złożyła Prezes Sądu budzi … zakłopotanie.
Trudno znaleźć natomiast jakiekolwiek słowo komentarza dla faktu, że zawiadomienie o popełnieniu przeze mnie przestępstw złożyła także SSO T. Dyrga, czyniąc to wtedy, gdy od kilku miesięcy – tj. od lutego 2004 r. – prowadziła postępowanie z mojego powództwa o rozwód, po jego przywróceniu do Wydziału XI Sądu Okręgowego w Krakowie przez Sąd Apelacyjny w Krakowie, który Wyrokiem z 29 stycznia 2004 r. uznał jako dotknięty nieważnością pierwszy Wyrok, jaki w postępowaniu z mojego powództwa o rozwód w dniu 21 maja 2003 r. wydała SSR Izabela Strózik.
Wskazać należy, że złożywszy zawiadomienie o popełnieniu przeze mnie przestępstw, SSO Teresa Dyrga nie tylko kontynuowała prowadzenie postępowania z mojego powództwa o rozwód, ale nawet … 22 listopada 2004 r. wydała Wyrok, kończący postępowanie w I instancji.
Przecież złożywszy zawiadomienie o popełnieniu przeze mnie przestępstwa, SSO Teresa Dyrga – widząc mnie już zapewne oczyma wyobraźni w więziennym „pasiaku” - nie mogła zachować bezstronności i powinna się była sama wyłączyć z prowadzonego przez nią postępowania z mojego powództwa o rozwód.
Nie doczekaliśmy się ja, ani moi synowie, przez kilka lat ze strony niektórych sędzin Sądu Okręgowego w Krakowie poszanowania naszych praw obywatelskich.
Zamiast tego, w konsekwencji mego sprzeciwu wobec wielokrotnej oczywistej i rażącej obrazy przez Sąd naszych praw, w tym rozpoczętego - po 5 latach trwania postępowania z mojego powództwa o rozwód, gdy patologia traktowania mojego chorego dziecka przez Sąd i Panią mec. Wiesławę Zoll była już niemożliwą dla mnie do zniesienia - upubliczniania wiadomości o traktowaniu moich dzieci i mnie przez Sąd, ja muszę bronić się przed oskarżeniem mnie przez Sąd o popełnienie w.w. przestępstw.
Nie sposób także nie nadmienić, że moich dzieci i moje nieszczęście na tym także - a może przede wszystkim - polegało, że Pełnomocnikiem mojej żony w postępowaniu o rozwód była Pani mec. Wiesława Zoll, małżonka byłego Rzecznika Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej, Pana prof. dr hab. A. Zoll.
Okrutny nawet wobec małoletniego chorego dziecka Sąd okazywał Pani Mecenas wręcz dobroduszność, zezwalał jej na obrażanie mnie i moich świadków, zniesławianie nas, powoływanie się w pismach procesowych na nigdy przez Panią Mecenas nie okazane zaświadczenia, przeczenie treści dokumentów, znajdujących się w aktach sprawy, itd. itp.
Pani mec. W. Zoll za najważniejszy cel, zmierzając do niego po przysłowiowych „trupach” obrała załatwianie dla mej żony, jak najwyższych alimentów, a nawet, gdy je, bardzo wysokie, płaciłem i ponosiłem bardzo wysokie, pozaalimentacyjne wydatki, związane z utrzymaniem dzieci, nieprzerwanie sprzeciwiała się moim kontaktom z moimi synami, czyniąc tak w jej piśmie procesowym nawet wtedy, gdy ponawiałem moje wnioski o rozszerzenie moich kontaktów z chorym dzieckiem, abym go mógł rehabilitować.
Czego nie zrobiłaby ze mną, jakich decyzji nie podjęła by wobec mnie Prokuratura, a później Sąd, Pani mec. Wiesława Zoll na zawsze pozostanie dla mnie absolutnym, gardzącym dobrem, zdrowiem mojego syna moralnym dnem.
Gdyby nie jej kłamstwa, gdyby nie jej pogarda dla dobra, zdrowia moich dzieci gdyby nie uległość sędziów wobec tego rzadkiego kłamcy, nigdy nie doszło by do konfliktu Sądu ze mną i nie musiałaby mnie teraz poszukiwać Policja.
Poinformowany przeze mnie o krzywdzie wyrządzanej mojemu dziecku przez Sąd oraz o kłamstwach jego małżonki z jej pism procesowych, Pan prof. dr hab. Andrzej Zoll, wtedy Rzecznik Praw Obywatelskich RP, którego ustawowym „wymogiem” była wrażliwość społeczna, przekazał mi za pośrednictwem swej podwładnej wyrazy jego ubolewania, że nie chcę się poddać badaniu psychiatrycznemu oraz postraszył karą grzywny do 500 zł za złożenie wniosku o wyłącznie sędziego.
xxx
Wskazać należy, że oczywista i rażąca od lat obraza moich dzieci i moich praw obywatelskich przez sędziny Sądu Okręgowego w Krakowie dzieje się za wiedzą kolejnych, informowanych przeze mnie o lekceważeniu przez nie nawet najbardziej „nadrzędnego z nadrzędnych” interesu dziecka, tj. jego zdrowia, Ministrów Sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej.
Do samych Ministrów moje pisma zapewne nie docierają, a pracownicy Ministerstwa Sprawiedliwości, rozpatrujący moje wnioski, skargi, nieprzerwanie informują mnie, że sędziny … niezależne są i niezawisłe.
Załączone poniżej, elektroniczne wersje składanych przeze mnie w Sądzie, Prokuraturze, Ministerstwie Sprawiedliwości, Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, Biurze Rzecznika Praw Dziecka pism, przedstawione w nich fakty, elektroniczne, „zeskanowane” wersje niektórych z doręczanych mi pism dobitnie pokazują, że w walce z opacznie przez niektórych funkcjonariuszy publicznych interpretowaną, nadaną im niezależnością i niezawisłością, ojciec, dopominający się o przestrzeganie jego oraz jego dzieci praw obywatelskich pozbawiony jest jakichkolwiek szans na sprawiedliwe, bezstronne traktowanie.
Kochający swoje dzieci, troszczący się o ich wychowanie, dbający o ich edukację i zapewniający atrakcyjne rozrywki, dopominający się o przestrzeganie ich praw obywatelskich ojciec to przecież … wróg publiczny numer jeden niezależnych i niezawisłych, postrzegających go jako przestępcę niektórych sędzin, zarządzanego przez SSO Maję Rymar Sądu Okręgowego w Krakowie.
Zamiast kiedyś radosnych chwil z dorastającymi dziećmi i aktywnego uczestnictwa w ich wychowaniu, zamiast kiedyś udzielenia pomocy mojemu choremu dziecku, teraz uspokajać muszę zdających właśnie testy kończące gimnazjum oraz maturę synów, że … nie jestem przestępcą.
Jakby Prezes Sądu Okręgowego w Krakowie SSO Maja Rymar oraz jej podwładne SSO Małgorzata Ferek i SSO Teresa Dyrga inne na ten temat miały zdanie.
Gdybym w tym wszystkim sam nie uczestniczył, to bym … nie uwierzył. Nie uwierzyłbym nigdy, że zdarzenia, jakkich sam jestem od kilku lat uczestnikiem mogłyby się komukolwiek przydarzyć. Nie uwierzyłbym, że tak łatwo, lekko i absolutnie bezkarnie wolno niektórym sędzinom Wydziału XI Cywilnego-Rodzinnego Sądu Okręgowego w Krakowie obrażać prawo Rzeczypospolitej Polskiej, w tym nawet prawo chorego dziecka do ochrony zdrowia.
Nie uwierzyłbym, że za dopominanie się w Sądzie Okręgowym w Krakowie o przestrzeganie moich i moich dzieci praw obywatelskich znieważony, zniesławiony zostanę przez Sąd oskarżeniem o chorobę psychiczną oraz o agresję i atakowanie sędziów, narażony na utratę kwoty 7.700 zł, a przez Prezesa Sądu, SSO Maję Rymar oskarżony, że jestem potrójnym przestępcą.
Zbigniew Kękuś
Strona założona 2004.11.04
Ostatnia aktualizacja: 2006.05.03